Aktywność w górach to przyjemność, ale też odpowiedzialność

Jak dowiedzieliśmy się z czerwcowego wydania AKTYWNI RAZEM online pracownicy Gabinetu Rehabilitacji Stowarzyszenia Integracyjnego Eurobeskidy lubią chodzić po górach, również rodzinnie. Chodzenie po górach jest obecnie bardzo popularne, nawet można powiedzieć – stało się modne. Każda aktywność fizyczna jest wielce godna pochwały, jednak góry to nie przedłużenie parku, a wejście na szlak nie jest spacerem. Oczywiście są szlaki, które przechodzą na niewielkich odcinkach utwardzonymi drogami, ale generalna zasada jest taka, że wyjście w góry powinno być traktowane poważnie i należy się do niego przygotować. Pogoda bywa kapryśna, a przypadki na szlaku różne. A że mieszkamy w pięknych Beskidach i okazji do wędrowania po górach mamy wiele, warto wiedzieć, jak zadbać o bezpieczeństwo.

– Pomysł wziął się z potrzeby, żeby w górach było bezpieczniej. Ludzie dosyć często zachowują się w górach nieodpowiedzialnie. Szczególnie my – jako ratownicy – chcieliśmy zrobić coś, żeby poprawić tą sytuację, dlatego jesteśmy też wykonawcami tego projektu – mówi Ryszard Kurowski, członek GOPR Beskidy, koordynator projektu Father&Son, górskiej wyprawy edukacyjnej w towarzystwie ratowników. To jedyna taka akcja w Polsce, organizowana we współpracy z miastem Szczyrk, które włączyło ją do puli atrakcji turystycznych tego lata. W dodatku bezpłatna dla uczestników.

Projekt przede wszystkim ma uczyć właściwych relacji z górami. Dzieci naturalnie przejmują pozytywne zachowania bliskich. Dlatego projekt od samego początku jest dedykowany rodzinie: by w duchu zaufania i współpracy pokazać, jak zachowywać się w górach. Projekt nazywa się Father&Son, ale nie jest to w żadnym wypadku uwarunkowanie – uczestnikami mogą być zarówno tata, jak i mama czy nawet dziadkowie, wujkowie – po prostu osoba dorosła będąca w relacji rodzinnej z dzieckiem w wieku co najmniej 6 lat.

– Nie wszyscy wiedzą, jak się w górach zachować. My tego uczymy i mamy nadzieję, że w kolejnych wycieczkach, już bez instruktorów, uczestnicy będą przekazywać właściwą postawę i formę „zdobywania gór” innym. Rodzic ma być wzorem dla dziecka, a wszystkie zadania po drodze wymagają współpracy. Czytanie mapy, korzystanie z kompasu, stworzenie noszy, rozłożenie namiotu czy budowa prowizorycznego schronienia z peleryny, rozpalenie bezpiecznego ogniska, zachowanie w przypadku niespodzianek pogody są ubogacające nie tylko dla dzieci. Dzięki takiej akcji edukacyjnej jest szansa, że będzie mniej wezwań o pomoc z powodu na przykład deszczu – kontynuuje Ryszard Kurowski.

Kolejna ważna lekcja – to właściwe wyposażenie. – Okazuje się, że większość dorosłych, poinstruowanych, co mają zabrać na wycieczkę, jest zaskoczona, że takie rzeczy są w ogóle potrzebne na „zwykłe” wyjście w góry. Na początku krótko tłumaczymy, co do czego nam się przyda i jeśli jest coś w plecaku ponadto, można jeszcze odłożyć do samochodu zbędny balast – dodaje koordynator projektu. – W górach niektóre rzeczy są ważniejsze, na przykład małej zapasowej baterii do latarki nie bierzemy, bo nam się wydaje, że kupimy ją w schronisku, jeśli zajdzie taka potrzeba, a czasami to nie jest takie proste.

Pomysł edukacyjnych wypraw spotkał się z bardzo dobrym odbiorem. Niestety z powodu ograniczeń na wyprawę za każdym razem może się wybrać tylko 6 par i dwóch ratowników-przewodników, dlatego część terminów do końca wakacji jest już zarezerwowanych. Pierwsze wyjście zostało zorganizowane 23. czerwca – w Dzień Ojca. Od tego czasu niemal każdej soboty odbywa się wyprawa na Skrzyczne lub Klimczok. Dotychczas pogoda uniemożliwiła wyjście tylko raz i ratownicy liczą na to, że do końca wakacji wszystkie wyprawy się odbędą. Całe wyjście zajmuje ok. 8-9 bardzo aktywnych godzin, ale uczestnicy są niezwykle zadowoleni. Jak Irek Poniewski z synem, którzy już dwukrotnie przeszli trasę z GOPR-owcami:

– Pomysł podsunęła nam matka chrzestna mojego syna, miłośniczka gór. Uznałem to za świetny pomysł, że możemy się z synem sprawdzić pod okiem profesjonalistów. Byłem miło zaskoczony całą organizacją, a przede wszystkim tym, że nie był to zwykły spacerek, lecz wymagająca wyprawa. A przy tym urozmaicona o praktyczne elementy survivalowe: wykorzystanie mapy i kompasu, technika rozpalania ogniska krzemieniem, budowanie w kilka minut schronienia z folii i sznurka i wiele innych przydatnych umiejętności. Przede wszystkim jednak poznaliśmy tricki, jak poruszać się w górach i lesie! Najtrudniejsza była końcówka wyprawy i zejście, ale wszyscy byli zadowoleni, a najśmieszniejsze były teksty i reakcje dzieci. Trochę szkoda, że nie ma możliwości nocnej wyprawy pod namiot…

Dodatkowo w wakacyjne środy i niedziele organizowane są wyprawy pt. „Przewodnik czeka” – również koordynowane przez ratowników GOPR Beskidy, ale już bez dodatkowych atrakcji „survivalowych”. Piękne trasy na Klimczok i Skrzyczne w towarzystwie przewodnika, który świetnie zna te góry, to całkiem inna forma poznawania gór, niż na własną rękę. Tym bardziej, że można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, choćby tego, że kolory szlaków wcale nie określają ich trudności tak, jak większość turystów sobie to wyobraża. – Takie „zwykłe” wyjście z przewodnikiem-ratownikiem też jest formą edukacji o bezpiecznym zachowaniu w górach. To tak, jak z nauką pływania: jeśli pierwsze kroki robi się z instruktorem, to już każdy następny jest bezpieczniejszy – zauważa Ryszard Kurowski.

W przyszłym roku – jeśli sytuacja na to pozwoli – projekt zostanie powtórzony, a może nawet rozszerzony do 2 dni – z nocnym biwakiem. To dopiero będzie atrakcja!

Zdjęcia: Irek Poniewski oraz Miasto Szczyrk

Śledź nasze social media:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *