Damian Iskrzycki: Prawdziwy mistrz bocci i jego olimpijskie plany

Rozpoczął swoją sportową karierę niedawno, ale dynamicznych postępów na tej drodze można mu już pozazdrościć. Pierwsze jego kontakty z paraolimpijską dyscypliną, przeznaczoną wyłącznie dla zawodników niepełnosprawnych, miały miejsce w 2014 r. Już w następnym znalazł się w składzie kadry narodowej.

Jako reprezentant Polski zdobył tytuł wicemistrza Europy. Jest wielokrotnym medalistą Mistrzostw Polski, a kilka tygodni temu z finału Mistrzostw Polski w Krakowie przywiózł do rodzinnej Rudzicy kolejny złoty medal, wygrywając znaczącą przewagą ranking Polskiej Ligi Bocci. Obecnie jest najlepszym zawodnikiem w Polsce, zajmuje pierwsze miejsce w rankingu krajowym od kilku sezonów, a w rankingu światowym BISfed plasował się najwyżej podczas swojej kariery sportowej na 7 miejscu na świecie. Startuje w kategorii BC3 wraz z asystentem sportowym Dariuszem Borowskim. Na rdzeniowy zanik mięśni choruje od urodzenia. Jako dziecko jeszcze chodził, ale potem musiał już poruszać się na wózku. Nigdy jednak nie rezygnował z ambitnych planów. Skończył studia na dwóch kierunkach: politologii i informatyce, ma własną firmę reklamową i rodzinę: żonę i dwójkę dzieci.

Od kiedy odkrył, że boccia to sport dla niego, z całym właściwym sobie zaangażowaniem nie tylko trenuje. Postanowił z kolegą Bartłomiejem Wojtusiem z Rudzicy przygotować potrzebny do gry sprzęt. W jego przypadku to nie tylko specjalne bile, ale także rynna, z której toczą się bile na boisko z różnych wysokości, ustawiane przez asystenta a uwalniane przez samego gracza – przy pomocy sprzętu wspomagającego, jakim jest pointer, trzymany w dłoni lub umieszczony na głowie.

Zakup rampy, sprowadzonej z zagranicy, był bardzo kosztowny, więc postanowił… zrobić ją sam. Ale nie tak jak większość, intuicyjnie. Po konsultacjach z naukowcami opracował nowatorski projekt, w którym kształt wygięcia rynny ma optymalne parametry, a wykonanie przez firmy specjalistyczne obróbki skrawaniem z Podbeskidzia gwarantuje najwyższą precyzję. Nie poprzestał na jednym egzemplarzu i teraz tworzy je także dla innych graczy.

– Jako zawodnik wiedziałem dobrze, czego oczekuję od sprzętu i jaki powinien być. A dość szybko pojawiła się spora liczba osób z całego świata, które chcą taki sprzęt kupić. Nasze rampy używane są już nie tylko w Polsce, ale także w Szwecji, Łotwie, Chorwacji czy Kanadzie, a czekają na nie we Francji, Grecji i Holandii. Każda dostosowana jest do konkretnego zawodnika, uwzględnia jego indywidualne potrzeby i jego rodzaj niepełnosprawności. Nasz sprzęt powstaje w technologii CRC i jest ceniony za wysoką jakość wykonania. A daje się zauważyć, że jeśli sprzęt jest dobrze wykonany i dopasowany do zawodnika, to lepsze są jego wyniki – zaznacza Damian Iskrzycki.

Nie ukrywa, że po pierwszych sukcesach szybko podjął decyzję o wyczynowym podejściu do sportu. A to postawiło przed nimi szereg nowych zadań. – Przy sporcie wyczynowym nie wystarczy sumienna praca na treningu. Potrzeba dobrego szkolenia, opracowania taktyki. Trzeba też obserwować postępy zawodników zagranicznych, a nie mamy możliwości częstych wyjazdów, więc musimy śledzić zapisy filmowe. Tylko tak możemy przygotować się do rywalizacji z nimi – wyjaśnia zawodnik.

Niestety, nie będzie mu dane zmierzyć się z rywalami z innych krajów na przyszłorocznych Igrzyskach Paraolimpijskich w Tokio, choć nazywano go wielką polską nadzieją na medal. – Polskiej reprezentacji w ostatniej chwili, po niezbyt udanym ostatnim turnieju, zabrakło zaledwie 2 punktów do zdobycia kwalifikacji i nie będziemy mogli wystartować. Zabieramy się więc za mądre zaplanowanie przygotowań do kolejnej paraolimpady, która odbędzie się 2024 roku w Paryżu. Po drodze będą Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Świata, cykl zawodów World Open, na które musimy pojechać i zdobyć dobre wyniki, żeby się zakwalifikować do igrzysk. Mamy już sporo doświadczeń, opracowaną taktykę szkoleniową, więc powinno być łatwiej – przewiduje Iskrzycki. Myśli szeroko: jak zadbać, by wśród polskich zawodników przybywało tych na najwyższym poziomie, dobrze wyszkolonych, żeby na międzynarodowych zawodach zdobywać potrzebne punkty.

– Potrzebna jest praca zespołowa, więc myślę o zespole, który powinniśmy stanowić, i zależy mi, byśmy jako reprezentacja, we wszystkich kategoriach, taki zespół zbudowali. Trzeba też zastanowić się, jak przy skromnym budżecie zapewnić zawodnikom na wyjazdach wsparcie fizjoterapeutów, psychologów, trenerów, na których mogą liczyć zawodnicy z innych krajów. Niestety, trudno zdobyć wsparcie sponsorów – tłumaczy.

Patrząc z perspektywy paraolimpijskiej nie traci wcale z pola widzenia tej rosnącej wokół niego grupy dorosłych i młodzieży, wśród których często słychać, że grają, bo przyciągnął ich osobisty przykład i zachęta Damiana…

Śledź nasze social media:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *