Król strzelców z doskonałym słuchem

Goalball to nie tak popularna dyscyplina jak piłka nożna czy koszykówka. Choć w Polsce jest coraz bardziej znana jeszcze wielu słysząc słowo „goalball” nie wie o czym mowa. Marcin Lisowski, który od kilku lat jest zawodnikiem kadry narodowej o tym sporcie usłyszał od znajomego.

– O goalballu dowiedziałem się od kolegi w gimnazjum. On grał już rok. Miałem wtedy 14-15 lat. Zabrał mnie na trening i zdecydowałem się zostać. Od razu zaangażowałem się na poważnie.

Zasady tej gry są dość nietypowe. Rolę wzroku przejmują inne zmysły: słuch i dotyk. Właśnie dlatego w piłce do goalballa zamontowano specjalne dzwoneczki, a boisko oznacza się sznurkiem, żeby gracze mogli palcami wyczuć, w którym miejscu się znajdują. Aby nie przeszkadzać zawodnikom, kibice podczas gry muszą zachowywać całkowitą ciszę. Ogólne zasady są proste: trzeba piłką trafić do bramki przeciwnika i nie pozwolić mu trafić do swojej. Mecz trwa 20 minut i jest podzielony na dwie połowy. Na boisku jest po trzech zawodników z drużyny. Każdy jest jednocześnie obrońcą i atakującym. Jak mówi Lisowski:

– Pierwsze trzy miesiące były ciężkie, ale zostawałem po treningach z trenerem, który mnie uczył. Jako osobie niewidomej było mi trudniej niż osobie słabowidzącej.

Od 1976 roku goalball jest dyscypliną paraolimpijską, był pierwszą grą zespołową dla niepełnosprawnych, która została włączona do programu igrzysk. Goalball tak samo jak inne dziedziny sportu wymagają dobrej koordynacji, kondycji i zwinności. Za co najbardziej Marcin ceni goalball?

– Ten sport jest wysiłkowy. Trzeba coś z siebie dać żeby coś osiągnąć. O korzyściach można by długo mówić, ale myślę, że największą jest to, że człowiek się rusza i ma tą kondycję.

Nie brak pasji i nie brak sukcesów

– Jeśli mowa o osiągnięciach to warte uwagi jest na pewno drugie miejsce w Pucharze Polski w Lublinie w tym roku. Również w tym roku z kadrą zdobyliśmy drugie miejsce w Goalball Silesia Cup. Z zespołem Startu Katowice na mistrzostwach Polski w Krakowie wywalczyliśmy trzecie miejsce. Wtedy właśnie uzyskałem tytuł króla strzelców na finałówce. Każdy sukces wymaga ciężkiej pracy. Nawet na trzecie miejsca trzeba zapracować. Poziom drużyn jest niezwykle wyrównany. W każdym zespole w pierwszej lidze- na mistrzostwach Polski- jest kadrowicz. Nie zawsze wszystko się udaje. Raz się wygrywa, raz się przegrywa. Taki jest sport.

Marcin Lisowski wzrok stracił w wieku 5 lat w wyniku odwarstwienia siatkówek.
– W jednej chwili przestałem widzieć. To stało się nagle.

Mimo to nie poddał się…
– Dużą motywacje daje mi rodzina, drużyna, trener i znajomi.  Jako drużyna jesteśmy bardzo ze sobą zżyci. Gramy razem od 10 lat. – mówi o zawodnikach z klubu Start Katowice Lisowski.

Nowy rok, nowe oczekiwania
– Mam nadzieję, że z Katowicami w przyszłym roku zdobędę mistrzostwo Polski. W październiku z kadrą lecimy do Izraela na mistrzostwa Europy. Myślę, że tam wejdziemy do grupy A.  

Fot. START Katowice/Goalball, facebook/goalballkatowice

Śledź nasze social media:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *