Sport to mój sposób na życie…

Zawodnik Sławomir Jędrzejko jest mieszkańcem Bielska-Białej Lipnika. Ale to, że raczej niewielka odległość dzieli jego dom od bielskiej siłowni Aqua, wcale nie tłumaczy, że na treningi potrafi przyjeżdżać tu właściwie codziennie. I wózek inwalidzki, na którym się porusza od kilku lat, wcale nie stanowi przeszkody.

Tak jak nie przeszkadza w systematycznym uprawianiu dwóch dyscyplin sportowych: narciarstwa i podnoszenia ciężarów w pozycji leżącej oraz w startach w turniejach, gdzie występuje jako zawodnik sekcji podnoszenia ciężarów łodygowickiego Stowarzyszenia Integracyjnego Eurobeskidy.

Dwie dyscypliny nie wyczerpują jego sportowych zainteresowań i Sławomira Jędrzejkę od 2016 roku można było też spotkać na trasach nietypowych biegów z egzoszkieletem: Ekso GT. W pierwszy roku pokonał 1393 kroki w 32 minuty. W następnym jego osiągnięciem był dystans 410 metrów! Ćwiczenia z egzoszkieletem to forma rehabilitacji pacjentów z problemami neurologicznymi.

– Teraz jestem po operacji, więc mam chwilową przerwę w trenowaniu. Jednak wpadłem przynajmniej w odwiedziny, bo mi tego codziennego ćwiczenia bardzo brakuje – przyznawał szczerze parę tygodni temu, kiedy wyjątkowo tylko z lekką zazdrością obserwował ćwiczących ze sztangą kolegów.

– Sport był dla mnie ważny od zawsze. Moją pasją było narciarstwo i to na nartach w marcu 2014 roku przydarzył się ten wypadek, w wyniku którego doznałem złamania kręgosłupa i mając 25 lat wylądowałem na wózku. Niedługo po wypadku, jeszcze w tym samy roku, zacząłem te treningi, przygotowując się do kontynuowania narciarskich zjazdów, tylko już w formule przewidzianej dla zawodników niepełnosprawnych. Trenowałem pod opieką trenera Stanisława Mirochy, który poradził mi, żeby obok przygotowań do startów narciarskich w zimie, ćwiczyć też ze sztangą i pracować nad formą do zawodów w podnoszeniu ciężarów, które odbywają się latem. Tak trafiłem do sekcji sztangistów w Eurobeskidach i obok jednej pasji sportowej związanej z nartami pojawiła się druga: podnoszenie ciężarów – wspomina swoje początki Jędrzejko.

Pasja jest ważna

Jak tłumaczy, to słowo: pasja najlepiej oddaje jego podejście do sportu.Od dziecka jego życie z tym sportem się wiązało. Z bratem jeździli na nartach od najmłodszych lat. Potem próbowali sił także jako saneczkarze, kwalifikując się do kadry klubu Beskidy. Kontuzja przeszkodziła jednak w planach Sławomira i wrócił do narciarstwa, już jako pasjonat, instruktor jazdy na nartach. Również po wypadku nie wyobrażał sobie, żeby nie mieć nic wspólnego z nartami, więc chciał wrócić na narty jako zawodnik niepełnosprawny.

– Jednak sprzęt jest dość drogi, a ja nie należę do żadnego klubu dla narciarzy niepełnosprawnych, więc mogłem go czasowo wypożyczać i z pomocą brata oraz przyjaciół zacząłem naukę jazdy na monoski. Dzięki akcji, jako zorganizowali dla mnie przyjaciele dziś mam już własny sprzęt i mogę trenować. Nie ma jednak w naszym rejonie klubu, w którym mógłbym na stałe trenować w jakimś zespole. Czasem korzystam z zaproszeń różnych stowarzyszeń osób niepełnosprawnych i jeżdżę na obozy, gdzie mogłem integrować się z innymi zawodnikami, ale poza tym trenuję indywidualnie – mówi Sławomir Jędrzejko.

Ma już na koncie start w Mistrzostwach Polski i choć przekonuje, że bardziej niż na medalach czy sukcesach zależy mu na dobrej zabawie i integracji z innymi, to trudno uwierzyć, że to cała prawda o jego sportowych marzeniach. Bo jeśli kolejny rok trwa jego regularny trening narciarski, to z pewnością i wynik tej wytrwałości pojawi się na horyzoncie.

Mistrz sztangi?

– To już też raczej pasja, bo sportowcem zawodowym, w moim wieku już raczej nie zostanę i super wyników się nie pewnie nie da osiągnąć. W obu dyscyplinach oprócz techniki liczy się siła fizyczna, na którą na tym etapie wiekowym już się organizm raczej nie zdobędzie. Na wyniki tutaj wpływają zawsze lata wytrwałej pracy – podkreśla, oceniając swoje szanse i perspektywy.

– Oczywiście zależy mi na tym, żeby systematycznym treningiem zdobyć jak najlepsze wyniki, ale jeśli miałbym się liczyć w rywalizacji z zawodowcami, to jeszcze wiele lat pracy przede mną. Jak to będzie w przyszłości, to jeszcze nie wiadomo. Na razie mam wiele radości z tego, że trenuję i ciągle jakoś tę formę rozwijam. Ale teraz to dla mnie przede wszystkim pasja i styl życia – wyjaśnia zawodnik.

Na tej nowej ścieżce sportowego rozwoju jako sztangista ma już jednak pierwsze sukcesy, a przywieziony z Mistrzostw Polski brązowy medal niewątpliwie do nich należy. – I myślę, że przed Sławkiem jeszcze wiele do zdobycia – nie ma wątpliwości trener Mirocha, który z wielką nadzieją patrzy ambitnego i wytrwałego zawodnika, który innym daje świetny przykład zaangażowania na treningach, a swoją pogodą i uśmiechem zaraża wszystkich wokoło.

Jedyne, co psuje mu humor to fakt, że uprawianie sportu w przypadku zawodników niepełnosprawnych jest znacznie kosztowniejsze niż ich pełnosprawnych kolegów. Sprzęt dla niepełnosprawnych narciarzy jest bardzo drogi, więc trudniej go zdobyć…

 

Śledź nasze social media:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *