Spotkanie przy stole – po długiej przerwie

Tak się złożyło w tym roku, że kwarantanna nieco zaburzyła życie całego społeczeństwa, a więc także sportowców. Odwołano nie tylko zajęcia, ale i zawody. Sekcja tenisa stołowego Stowarzyszenia Integracyjnego Eurobeskidy odczuła to wyraźnie. Wiosna ubiegłego roku obfitowała nie tylko w imprezy, ale przede wszystkim w sukcesy zawodników.

Najpierw srebrny medal oraz tytuł Wicemistrzów Polski w Drużynowych Mistrzostwach Polski Osób Niepełnosprawnych, który w kwietniu 2019 roku w Wiśle zdobyli Grzegorz Pieronek, Adrian Kochoń i Tomasz Mojżysz. Niestety zawodniczki nie miały tyle szczęścia, żeby pokazać swoje umiejętności– kobieca kategoria została odwołana ze względu na zbyt małą liczbę drużyn. Jednak już w połowie maja, w ramach Indywidualnych Mistrzostw Polski, odbywających się również w Wiśle, wysoką formę zaprezentowała Wioletta Kimla. W grze podwójnej, z koleżanką ze Startu Wrocław, zdobyła złoty medal i tytuł Mistrzyni Polski. Tym bardziej cenne było to zwycięstwo, że zmierzyły się z rywalkami grającymi w kadrze narodowej. Na tych samych zawodach brązowy medal wywalczył Adrian Kachoń. Nie dziwiło więc zadowolenie trenera Jerzego Schreibera, który ocenił występy reprezentacji Stowarzyszenia Integracyjnego Eurobeskidy jako wielki sukces i zwieńczenie wielu godzin rzetelnych treningów. Medale to wielka motywacja do dalszych starań dla każdego zawodnika.

Czy zatem okres kwarantanny był dla zawodników tenisa stołowego czasem straconym? Oczywiście, że nie! W sporcie chodzi nie tylko o rywalizację i zdobywanie medali. Ważne jest też samo przełamywanie barier własnego ciała i psychiki, samodyscyplina i systematyczność. Te cechy przydają się każdemu człowiekowi, dlatego sport jest tak ważny dla ludzkiego życia. Szczególnie dla niepełnosprawnych sportowców – aktywność to dodatkowy sposób na poprawę i utrzymanie stanu zdrowia oraz kondycji na stałym poziomie.

Trenerzy, Jerzy Schreiber oraz Krzysztof Ramenda, byli w stałym kontakcie ze swoimi podopiecznymi i zachęcali do domowych treningów – za pośrednictwem telefonu, poczty elektronicznej, a nawet grupy na facebooku. Układali ćwiczenia tak, żeby każdy zawodnik odpowiednio zadbał o swoją formę. Jedno, czego wszystkim najbardziej brakowało – to możliwości kontaktu z drugim człowiekiem i prawdziwej rywalizacji. Tenis stołowy to ostra gra, nawet jeśli gra dwóch świetnych kumpli albo ojciec z synem – nie ma litości. Tylko wtedy trening może dawać efekty. Ściana czy podłoga we własnym domu są pomocne, jeśli nie ma innego wyjścia; niestety są zbyt statyczne i przewidywalne…

Od 1 czerwca możliwe są już zajęcia na sali, co bardzo ucieszyło członków sekcji tenisa stołowego. Jakby nie było – ciężko trenować samemu, i to bez stołu. W nowych warunkach trzeba pilnować odpowiednich odległości od innych graczy, na wejściu poddać się rejestracji i sprawdzeniu temperatury ciała, tymczasowo nie można korzystać z szatni. Jednak to żadna przeszkoda dla prawdziwych graczy, którzy z zapałem rozstawili stoły i z uśmiechem na twarzach posyłali sobie cięte piłeczki. Nie wszystkim udało się dotrzeć na zajęcia, tym bardziej, że ze względu na konieczność sprzątania sali po każdej grupie, a przed wejściem następnej, zaczynają się one wcześniej niż zwykle. Jest to pewna niedogodność, ale wszyscy mają nadzieję, że tymczasowa. Forma nie może dłużej czekać, każdy ma coś do nadrobienia, a zawody tuż-tuż!

Więcej o trenowaniu tenisa stołowego bez stołu, radości z gry z żywym przeciwnikiem i planach na najbliższe miesiące – w naszym kwartalniku AKTYWNI RAZEM, który ukaże się online już na koniec czerwca.

Śledź nasze social media:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *