Z Kóz do Rzymu

W tym roku po raz pierwszy do organizowanych w Bielsku-Białej integracyjnych maratonów pływackich „Płyniemy do Rzymu” dołączyli uczestnicy, którzy skorzystali z zaproszenia pływalni w Centrum Sportowo-Widowiskowego w Kozach.

– Chętnych w Bielsku mieliśmy tylu, że było już na „Trocliku” zbyt tłoczno i szukaliśmy drugiego basenu – wyjaśnia kierownik maratonu Elżbieta Tyczyńska.

Długo nie trzeba było szukać, bo z gotowością współpracy przyszedł wspierający wcześniej organizację bielskich maratonów Konrad Hamerlak, dyrektor CSW.

– Chętnych mamy sporo. Od wczoraj zgłaszają się do nas, deklarują ilość długości basenu i po zakończeniu korygują, jeśli się udało przepłynąć więcej – a my to wszystko zapisujemy Przychodzą osoby w różnym wieku. Sporo jest rodziców i dzieci – wyjaśniał w niedzielne południe ratownik Mateusz Kowal, czuwający nad bezpieczeństwem pływaków. Podczas maratonu angażowali się w pracę także ratownicy: Damian Duda i Ryszard Lech.

Popłynęli w maratonie w Kozach zarówno stali bywalcy tego basenu, jak i goście, którzy przyszli specjalnie, by wziąć udział w tym wydarzeniu.

Łącznie w Kozach pojawiło się 97 maratończyków, którzy wspólnie pokonali łącznie 5288 długości basenu, czyli ponad 132 kilometry. Jak przyznawał dyrektor Hamerlak, charakterystyczną prawidłowością było to, że niemal każdy uczestnik przepłynął więcej, niż początkowo deklarował.

Każdy pływak otrzymał pamiątkowy dyplom, biało-czerwoną opaskę i czekoladę. Dbały o to Anna Stwora i Ew Duźniak. – Pierwszy raz bierzemy udział i bardzo nam się podoba ten pomysł. Fajna idea i pewnie będzie się u nas dalej rozwijać. Spore jest zainteresowanie, choć to pierwszy raz. Przychodzi dużo rodzin, są goście z całej okolicy – mówiły zgodnie.

Pan Henryk z dumą wnukom dedykował swoich przepłyniętych 20 długości czyli pół kilometra. Pan Przemysław Niemczyk z Czańca przepłynął w maratonie aż 82 długości czyli ponad 2 kilometry. – To mój pierwszy udział w tym maratonie, ale dobra idea, a przy tym promocja dobrego stylu życia, więc niczego już nie brakuje – tylko płynąć! – podsumowuje skromnie swój udział w pływackiej akcji.

– Wczoraj się dowiedziałem o tym wydarzeniu i tak spontanicznie postanowiłem się zgłosić. Tym bardziej, że wcześniej pływałem tylko na innych basenach, a w Kozach jeszcze nigdy dotąd, choć mieszkam w Kozach. Przyszedłem, popłynąłem. I nie żałuję! – dodawał Maciej Baścik, który dystansem 44 długości basenu czyli 1,1 kilometra zakończył swój start w maratonie w Kozach.

Śledź nasze social media:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *