„Niemożliwe nie istnieje. Osoby, które nagle stają się niepełnosprawne, mają wrażenie, że świat się zawalił, że to koniec. Myśl, że mogłyby stanąć kiedyś na podium wydaje się niemożliwa, a tymczasem to niemożliwe dzieje się tu i teraz, w Tokio” – mówi w wywiadzie dla portalu Aktywni Razem – Eurobeskidy Sekretarz Generalna Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego, Paulina Malinowska-Kowalczyk.
Michał Bruszewski: Jak Pani ocenia początek Igrzysk Paraolimpijskich w wykonaniu polskiej kadry?
Paulina Malinowska – Kowalczyk: To jest dobry początek, chociaż oczywiście zawsze chciałoby się tych medali mieć więcej. Nie jest na ten moment źle, ponieważ to już 14. Czy jest niedosyt? Trochę tak. To pokazuje, jak bardzo świat sportowo poszedł do przodu, a wtorek akurat był festiwalem czwartych miejsc, ponieważ czworo naszych zawodników otarło się o podium. Niedosyt po czymś takim pozostaje, ale jest jeszcze pięć dni Igrzysk. Wszyscy liczymy, że do polskiego woreczka wpadnie więcej krążków i kibicujemy cały czas Paraolimpijczykom.
Polscy Paraolimpijczycy wykazują się niezwykłym hartem ducha, niezłomnością, walką do samego końca. Co Igrzyska znaczą dla sportowców w nich uczestniczących, ale również dla kibiców, także tych z niepełnosprawnościami?
Dla sportowców to Igrzyska, w trakcie których walczą ze swoimi rywalami. Im chodzi o to, aby jak najlepiej wystartować i zdobyć medal. To na co się pracowało, podkreślmy, przez pięć lat – bo tyle czasu minęło od Igrzysk w Rio de Janeiro, chcą pokazać w turnieju. To jest czas, który oni chcą teraz podsumować, najlepiej medalami, a jeśli się to nie uda, to pojawia się sportowa złość, co jest naturalne. Tutaj są takie same emocje jak na Igrzyskach Olimpijskich. Zdajemy sobie też sprawę, że polscy Paraolimpijczycy mogą być niezwykłą inspiracją dla tych osób, które w tej chwili w Polsce oglądają Igrzyska. Takie przypadki mamy właśnie w Tokio. Mamy sportowców w polskiej kadrze, którzy oglądali transmisję z Igrzysk w Rio de Janeiro, a obecnie sami w nich biorą udział. I mam nadzieję, że z uwagi na to, iż tych transmisji jest dużo więcej nowe osoby z niepełnosprawnościami podejmą aktywność fizyczną, a nawet być może przyjadą na następne Igrzyska. Nam, czyli Polskiemu Komitetowi Paraolimpijskiemu zależy na tym, aby sportowców było jak najwięcej, ale to nie wszystko – chcemy aby każda osoba bez względu na niepełnosprawność wiedziała, że może być aktywna fizycznie. To bardzo ważny cel. Nasze hasło to: „Niemożliwe nie istnieje”. Osoby, które nagle stają się niepełnosprawne, wydaje im się, że świat się zawalił, że to koniec. Myśl, że mogłyby stanąć kiedyś na podium wydaje się niemożliwa, a tymczasem to niemożliwe dzieje się tu i teraz, w Tokio.
Obecnie widzimy wzrost popularności sportu adaptacyjnego w mediach, z czego należy się cieszyć. Dlaczego, Pani zdaniem, kiedyś był marginalizowany w mediach?
To są moje szóste Igrzyska, na których jestem i ósme przy których pracuję. Na pierwszych Igrzyskach byłam w 2004 w Atenach, wtedy realizowana była kampania paraolimpijska przez Telewizję Polską. Po tej kampanii przycichło, była przerwa, zniknęło zainteresowanie sportem osób z niepełnosprawnościami. Cezurą czasową na którą bym zwróciła uwagę jest rok 2012 i Igrzyska Paraolimpijskie w Londynie. To były chyba najpiękniejsze Igrzyska jakie w ogóle miały miejsce w historii. Pewnie te w Tokio byłyby podobne, gdyby nie pandemia. Okazało się, że niepełnosprawnych sportowców chcą oglądać zwykli ludzie, kibice, którzy kupują bilety. Ale nie stało się to przypadkowo. Wielka Brytania odrobiła niezwykłą lekcję z obserwowania sportu paraolimpijskiego i z traktowania go jako pełnoprawny sport. Każdy Paraolimpijczyk powie – po pierwsze, jestem sportowcem. W Polsce wtedy Igrzyska w zasadzie w ogóle nie były pokazywane. Byliśmy jednym z dwóch państw europejskich, które nie wykupiły praw do Igrzysk. Zmieniło się to w 2016 roku, kiedy prawa zostały wykupione i pierwsze transmisje live pojawiły się na antenie Telewizji Publicznej. Wtedy to zainteresowanie zaczęło rosnąć. A obecnie, kiedy godzin transmisji jest coraz więcej, kiedy są specjalnie dedykowane programy sportowi paraolimpijskiemu, kiedy jest profesjonalny komentarz, spotkania i analizy w studio, programy wzbogacone o głos ekspercki Paraolimpijczyków czy trenerów i jest to realizowane na najwyższym poziomie przez TVP Sport, to myślę że już nie wrócimy do tego co było kiedyś. I ja się z tego bardzo cieszę.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Michał Bruszewski
fot. Paulina Malinowska-Kowalczyk z zawodniczką Renatą Kałużą, Foto: Bartłomiej Zborowski/Polski Komitet Paraolimpijski