Z wielkim zniecierpliwieniem odliczamy czas do zbliżających się Igrzysk Paraolimpijskich w Tokio, które będą największym świętem i promocją sportu osób niepełnosprawnych na świecie. Analizujemy to m.in. za pośrednictwem naszej strony internetowej oraz mediów społecznościowych podgrzewając nieco atmosferę tego wyjątkowego wydarzenia, na które czeka również całe środowisko Stowarzyszenia Integracyjnego „Eurobeskidy”.
Ostatnio pisaliśmy o medalowych aspiracjach i możliwościach naszych reprezentantów, a dziś chcemy się nieco bardziej skupić na szansach medalowych reprezentantów z naszego regionu, którzy wyruszą na paraolimpiadę.
Jednym z murowanych faworytów jest bez cienia wątpliwości poruszający się na wózku 47-letni Janusz Rokicki, który w Tokio zaliczy swoją piątą paraolimpiadę. Wcześniej utytułowany kulomiot i dyskobol z Cieszyna był na igrzyskach w Atenach, Pekinie, Londynie i Rio de Janeiro. Rokicki jest jednym z najlepszych paraolimpijskich sportowców w naszym kraju – trzykrotnym wicemistrzem olimpijskim w pchnięciu kulą. Tylko podczas olimpiady w Pekinie był poza podium, zajmując chyba najgorsze z możliwych, czwarte miejsce z bardzo niewielkimi stratami do trzeciego miejsca premiowanego brązowym medalem. Tym razem Rokicki też powalczy o medal, a trzymać za niego kciuki będzie w sposób szczególny cały Śląsk Cieszyński.
W ostatnim czasie nasz reprezentant udzielił obszernego wywiadu dla „Dziennika Zachodniego” mówiąc o swoich szansach i kontuzjach, które stanowiły utrudnienie w przygotowaniach do paraolimpiady:
„W zeszłym roku byłem świeżo po kontuzji i nie miałbym możliwości przygotowania się na przynajmniej takim poziomie, na którym jestem w tym momencie. Bark nadal nie jest zoperowany ze względu na czas. Operacja miała być po Tokio, ale nie było igrzysk w 2020 roku, wszystko się przeciągnęło. Daję radę trenować, ale na jakieś 75 procent. Nie mogę robić treningu siłowego na pełny gaz, gdzie na przykład wyciskam sztangę na prostej ławce. Wyciskam maksymalnie 100 kilo i ta lewa ręka nie chcę ze mną współpracować. Na suwnicy jest jednak lepiej…”
Mimo problemów z barkiem nasz reprezentant wierzy, że cechy motoryczne, wolicjonalne, a także bardzo duże doświadczenie pomogą mu osiągnąć dobry wynik w Tokio. Nam nie pozostaje nic innego jak tylko go wspierać, gorąco dopingować i liczyć, że złoty medal paraolimpiady będzie we wrześniu …. w Cieszynie. Zatem POLSKA BIAŁO-CZERWONI!!!