W tym roku już po raz dziesiąty na szczyt Matyski w Radziechowach wędrowali z Bielska-Białej uczestnicy pieszej pielgrzymki pod patronatem św. Jana Pawła II.
Organizatorem tego przedsięwzięcia jest stowarzyszenie „Dzieci Serc”, działające od 2000 r w Radziechowach, a skupiające dzieci i młodzież niepełnosprawną z terenu gmin: Radziechowy-Wieprz, Węgierskiej Górki, Ujsół, Rajczy, Łękawicy, Czernichowa, Lipowej i częściowo z Wilkowic, Łodygowic i Żywca.
– Wszystko zaczęło się w 2008 r. od biegu międzynarodowej sztafety sportowców, którzy z ogniem z grobu papieża Jana Pawła II w Rzymie przybiegli do jego ojczyzny w rocznicę jego śmierci. Wtedy ten ogień papieski czyli „Fiaccola di Lolek” dotarł też do Bielska-Białej i spod Krzyża Nowego Tysiąclecia w Starym Bielsku grupa zagranicznych biegaczy wyruszyła z nim pod Krzyż Jubileuszowy na Matysce w Radziechowach. My w następnym roku podjęliśmy tę inicjatywę i wraz z naszymi niepełnosprawnymi podopiecznymi maszerujemy tą samą trasą – mówi Jadwiga Klimonda, czuwająca nad organizacją kolejnych dziesięciu edycji pielgrzymki.
Wraz z osobami niepełnosprawnymi, w tym także poruszającymi się na wózkach inwalidzkich, uczestniczą w niej co roku także rodzice oraz wolontariusze, a nad ich bezpieczeństwem i zdrowiem czuwa ekipa medycznej Służby Maltańskiej.
Na przeszło 30-kilometrowej trasie, którą pokonują, ważnym przystankiem jest dziedziniec bielskiej kurii diecezjalnej, gdzie zatrzymują się pod pomnikiem św. Jana Pawła II. Także w tym roku złożyli przy nim zapalony znicz i białą różę. Powitał ich w tym miejscu proboszcz ks. prał. Krzysztof Ryszka, dziękując za to, że od tylu lat swoją aktywną postawą, i nie bacząc na wysiłek, przypominają o hołdzie, należnym wielkiemu papieżowi.
– Wszędzie na trasie spotykamy się z niezwykłą serdecznością i życzliwością, a największym wyzwaniem zwykle jest to, żeby po drodze zjeść to, co przygotowali dla nas gospodarze na postojach. Ważne, że przez te lata zawsze jest z nami dużo młodzieży. Dla nich świadectwo wytrwałości naszych niepełnosprawnych jest znaczące i widać to zwłaszcza na ostatnim odcinku, kiedy w drodze na szczyt Matyski prawie niosą wózki, żeby jak najlepiej pomóc..- dodaje Jadwiga Klimonda.
[envira-gallery id=”963″]