W poniedziałek 19 lutego w hali sportowej Zespołu Szkół nr 1 w Łodygowicach rozpoczęła się tegoroczna edycja turnieju tenisa stołowego o grand prix stowarzyszenia Eurobeskidy.
Wszystkim zawodnikom zwycięstwa życzył trener Jerzy Szreiber. Na ostateczne rozstrzygnięcie trzeba będzie jednak poczekać aż do maja.
– W miesięcznych odstępach odbędą się cztery takie turnieje, zawsze w trzeci poniedziałek miesiąca: 19 marca, 23 kwietnia i 21 maja. W każdym zawodnicy będą zdobywać punkty do końcowej klasyfikacji, w której uwzględniane będą wyniki zgromadzone podczas trzech turniejowych rozgrywek. Jeżeli zawodnik brał udział we wszystkich czterech, liczyć się będą punkty z trzech najlepszych, a z drugiej strony, jeżeli ktoś nie może uczestniczyć w jednym z tych terminów, to nie traci szansy na udział w całym turnieju – tłumaczy trener Jerzy Szreiber. Wraz z trenerem Krzysztofem Łozińskim czuwają jako sędziowie nad przebiegiem turnieju i klasyfikacją zawodników.
Organizatorem turnieju jest Stowarzyszenie Integracyjne Eurobeskidy. – Traktujemy to jako dodatkową mobilizację zarówno dla zawodników naszej sekcji tenisa stołowego osób niepełnosprawnych, osób uczestniczących w programie promującym aktywność osób po pięćdziesiątym roku życia, jak również jako zachętę do rozwijania sportowej pasji przez wszystkich chętnych amatorów – mówi prezes stowarzyszenia Stanisław Handerek.
– Dlatego przewidziane są różne kategorie, by każdy mógł się tu odnaleźć – tłumaczą trenerzy. – Mamy kategorię zawodników 50 plus, do lat 50, zawodników niepełnosprawnych i integracyjną – dla osób, które od niedawna uczą się tej gry i są na początkowym etapie. Oni dopiero się wciągają w tajniki tenisa, ale też mogą powalczyć o turniejowe trofeum. Gramy do trzech wygranych setów.
– Każdy może spróbować swoich sił, zmierzyć się w takiej prawdziwej rywalizacji. To dodatkowa zachęta do lepszej gry – podkreśla trener Łoziński i przystępuje do wyczytywania kolejnych par zawodników rozpoczynających pierwsze mecze. Nie trzeba długo czekać na pierwsze piłki nad siatką i pierwsze krople potu na czołach, bo gra wymaga przecież niezłej kondycji.
– Zależy nam nie tyle na wyniku, co raczej na tym, żeby gra była ładna i żeby sobie dobrze pograć. Chodzi o to, żeby ten mecz był przyjemnością także dla przeciwnika. A przede wszystkim ważny jest ten ruch, tak ważny dla zdrowia. No i liczy się też przy okazji towarzyskie spotkanie – uważa Krzysztof Bielewicz, uczestnik turnieju.
– Dla mnie też najważniejsza jest przyjemność z gry, która zapewnia oczywiście także ruch i zdrowie. Kiedyś przez 10 lat byłem zawodnikiem. Teraz po latach przerwy postanowiłem wrócić do tej gry i bardzo się z tego cieszę – przyznaje Sebastian Olszowski ze Szczyrku.














