Niepełnosprawny paraolimpijczyk Rafał Wilk rozpoczął karierę sportową kilkanaście lat temu jako żużlowiec. Niestety wszystko zmienił poważny wypadek i złamany kręgosłup. Mimo strasznego bólu, rezygnacji z kariery żużlowej i poruszania się na wózku, 47-latek nadal się realizuje. – Każdy upadek wzmacnia – mówi Wilk w wyjątkowym reportażu telewizji TV Trwam.
Sport był obecny w życiu Rafała Wilka od dzieciństwa. Już w najmłodszych latach trenował piłkę nożną, aż w końcu pojawił się „czarny sport”, który uprawiał też jego ojciec. Chociaż przygoda z jazdą w lewo zakończyła się dla niego fatalnym wypadkiem, po latach nie żałuje on swojej decyzji.
– Wybrałem żużel i do dziś tej decyzji nie żałuję, pomimo tego, że siedzę na wózku. Moje pewne życie się skończyło. Musiałem zakończyć etap pełnosprawnego Rafała. Zaczęło się życie osoby niepełnosprawnej, ale to jest w cudzysłowie. Myślę, że żyję dużo aktywniej i mam więcej aktywności niż w życiu osób pełnosprawnych, które potrafią tylko siedzieć i narzekać na to, co w życiu mają – powiedział Rafał Wilk w reportażu telewizji Trwam „Życie z pasją”.
Wilk należy do grona osób, które po życiowym dramacie nie załamały się. Chociaż nie mógł już jeździć na żużlu, to nowy sens odnalazł w uprawianiu kolarstwa z napędem ręcznym. Jazda na handbike’u uczyniła z niego mistrza świata i mistrza olimpijskiego.
Wilk obecnie posiada na swoim koncie m.in. trzy złote medale igrzysk paraolimpijskich w jeździe na handbike’u. Dwa przywiózł z Londynu (2012), jeden z Rio de Janeiro (2016). W ubiegłym roku w Tokio nie udało mu się wywalczyć ani jednego „krążka”. Tego typu porażki motywują byłego żużlowca, by dać z siebie jeszcze więcej. Nawet jeśli nie musi nic nikomu udowadniać.
– Jestem osobą spełnioną, ale to nie znaczy, że mam złote medale i nie mam głodu wygrywania. Ten głód i żyłkę rywalizacji nadal mam. To mi sprawia satysfakcję, nakręca do dalszych treningów. Ja innego trybu życia nie widzę. Taki mi się podoba – podkreślił Wilk.