Zawodnik Stowarzyszenia Integracyjnego Eurobeskidy Tomasz Mojżysz gra w tenisa stołowego od 9 roku życia. W tegorocznych drużynowych Mistrzostwach Polski zagrał wraz z Grzegorzem Pieronkiem i Adrianem Kochoniem w reprezentacji Eurobeskidów, która wywalczyła srebrny medal i tytuł wicemistrza Polski.
Po serii zwycięstw dopiero w finałowym meczu ulegli zespołowi z Zielonej Góry, w składzie zagrali bardzo mocni przeciwnicy: medaliści Mistrzostw Świata i Igrzysk Olimpijskich. Indywidualnie do tej pory najwyższym trofeum indywidualnym był dla niego brązowy medal Mistrzostw Polski. Był też zwycięzcą turnieju o Grand Prix Polski. Sukces dla Tomasza Mojżysza był oczywiście radością, a przegraną traktuje jako zwyczajny element sportu. Największą satysfakcję sprawia mu sama gra.
– Kiedy zaczynałem, grałem jeszcze z pełnosprawnymi, ale potem miałem wypadek, po którym moja sprawność została znacznie ograniczona. Teraz gram w grupie zawodników niepełnosprawnych. Idzie mi na pewno nie tak sprawnie, jak kiedyś, nie gram tak szybko, jak dawniej, ale staram się równie mocno. Grałem kiedyś w wodzisławskim TKKF i stamtąd jeździłem na zawody. W 1999 roku wydarzył się wypadek, po którym wszystko się w moim życiu zmieniło. Ale został tenis, który zawsze dawał mi wiele przyjemności, a potem bardzo mi pomógł. I dzięki treningom pokonałem znaczną część skutków kontuzji odniesionej w wypadku i zdołałem wrócić do zdrowia. Prawie dwa lata po wypadku jeździłem na wózku, ale treningi pozwoliły mi z powrotem stanąć na nogi i wrócić Gdyby nie ten tenis, to byłoby po mnie – podkreśla zdecydowanie. – Tenis, jak każda dyscyplina sportowa, wymaga systematycznego treningu, żeby poprawiać czy choćby utrzymać formę. Bez treningów nie zapomina się wprawdzie umiejętności, ale wychodzi się z formy. Ja trenuję trzy-cztery razy w tygodniu, do tego dochodzi gra na zawodach. O kondycję dbam też poprzez długie marsze. Trenuję i gram, a najbardziej mnie cieszy, kiedy wygrywam ze zdrowymi zawodnikami.
Jak zaznacza, każdy wyjazd na zawody to przygoda. – Jeździmy po całej Polsce i nawet jeśli na zawodach w Gdańsku byłem już 14 razy, to zawsze jest to fajne przeżycie. To okazja, żeby zagrać, ale też spotkać się z ludźmi. To ważny element sportowej aktywności – dodaje Tomasz Mojżysz.
