Deprecated: Funkcja WP_Dependencies->add_data() została wywołana z argumentem, którego użycie jest przestarzałe od wersji 6.9.0! Komentarze warunkowe IE są ignorowane przez wszystkie obsługiwane przeglądarki. in /home/vh15485/aktywnirazem.eurobeskidy.org.pl/wp-includes/functions.php on line 6260

Adrian Kochoń: Tenis stołowy to moje życie!

Adrian Kochoń jest jedną z nadziei sekcji tenisowej SI Eurobeskidy i robi duże postępy. W ubiegłym roku zakończył start w Mistrzostwach Polski w grupie mężczyzn w klasie 7 jako ósmy zawodnik w kraju. W tym roku wywalczył na Mistrzostwach Polski w Wiśle brązowy medal i nie przestaje doskonalić swojej gry. W rozgrywkach drużynowych wraz z Grzegorzem Pieronkiem i Tomaszem Mojżyszem zdobył srebrny medal Mistrzostw Polski. Podczas wrześniowego Ogólnopolskiego Turnieju Osób Niepełnosprawnych w tenisie stołowym w Jaworzu zagrał też w składzie zwycięskiej drużyny Eurobeskidów.

– Zacząłem swoją przygodę w wieku 7 lat. Z kolegami w szkole grywaliśmy na przerwach dla przyjemności. Teraz chciałbym grać coraz bardziej profesjonalnie i mam nadzieję, że ta moja forma będzie coraz lepsza, a gra na coraz wyższym poziomie – nie ukrywa Adrian Kochoń.  – Trenuję 2-3 razy w tygodniu, do tego dochodzą mecze, a także treningi, które prowadzę dla młodych zawodników. Nie da się nie zauważyć, że oprócz lepszej gry treningi przynoszą też bardzo ważny efekt w zakresie rehabilitacji i podnoszenia sprawności. Wiadomo, że trzeba się ruszać, ale takie żmudne ćwiczenia mogą być nużące, a w ramach pełnej emocji gry, gdy ambicja nie pozwala się poddać, stają się i walką, i przyjemnością…

To pragnienie coraz lepszej gry zaprowadziło go do jedynego prywatnego ośrodek tenisa stołowego w Polsce czyli do wrocławskiego centrum tenisa, które założył Wang Zengyi, doświadczony zawodnik kadry reprezentacji Polski, wielokrotny mistrz Polski, Europy, a także  uczestnik Igrzyskach Olimpijskich w Londynie (2012) i Rio de Janeiro (2016).

– Tam jadę po wiedzę, a następnie trenuję u siebie, w Zakrzowie. Takie systematyczne konsultacje pozwalają mi stopniowo dopracowywać poszczególne elementy gry. Co mi się w tenisie stołowym najbardziej podoba? To, że mogę się czegoś nauczyć, poprawić sprawność, wygrywać – i nadal czuć przede wszystkim przyjemność z tej gry, w której mogę się spełniać. Jestem na rencie, więc mam czas, który mogę poświęcić na treningi. Nie chcę tego czasu marnować! – podkreśla Adrian Kochoń.

Tegoroczny brązowy medal stał się potwierdzeniem, że tego czasu nie marnuje. Kiedy w Jaworzu wraz z Grzegorzem Pieronkiem w deblu trzykrotnie walczyli o rozstrzygnięcie remisowego rezultatu, nie dali żadnych szans rywalom.

– Taki medal cieszy, choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że jeszcze mam sporo do zrobienia. Mam nadzieję, że będę grał coraz lepiej i trafię do kadry Polski. Chciałbym zdobyć Mistrza Polski. Kiedyś wydawało mi się, że gram od lat, ale kiedy zrobiłem kurs trenerski i przyjrzałem się swojej grze, zrozumiałem, że jeśli chodzi o profesjonalną grę, tak naprawdę dopiero pół roku temu zacząłem. Nie odrzucam tego, co robiłem wcześniej, bo to też dało mi ważny element wyszkolenia, ale po prostu zmieniłem podejście – zaznacza zawodnik.

I każdego zachęca, by stanąć przy ping-pongowym stole, bo to świetna okazja wyjścia do ludzi, rozszerzania swoich kontaktów. – Tenis uczy samodyscypliny, ciężkiej pracy i kontroli charakteru, oceny własnych możliwości. Trzeba mieć nie tylko do dość siły i umiejętności, ale też dobrze ocenić przeciwnika, właściwie dobrać strategię w meczu, uwzględniając całą masę czynników. To nie jest łatwa łamigłówka, wymaga dużej koncentracji, ale to właśnie mnie kręci w tej grze – dodaje Adrian Kochoń.

Fascynują go zawodnicy, którzy uprawiają ten sport wbrew wszelkim ograniczeniom, z którymi się borykają. – Egipcjanin, który gra rakietką trzymaną w ustach, wyczynia przy tym takie rzeczy, że nie ma wątpliwości, że każdy może grać. Trzeba tylko chcieć i na pewno warto chcieć! – uważa tenisista.

Zwraca przy tym uwagę na znaczenie wsparcia, jakie dają kibice, którzy obserwują grę, oklaskami nagradzają i dopingują. – Wiele nauki dają też porażki. To one w sporcie dają najcenniejszą rzecz: doświadczenie, które pozwala w przyszłości opanowywać emocje, skupić się na grze. To skupienie i doświadczenie potrzebne jest choćby do tego, żeby przewidzieć lot piłeczki, który mocno zależy od okładzin rakietki używanej przez przeciwnika. Okładziny czopowe, dopuszczone w grze osób niepełnosprawnych powodują rotację piłki, która zachowuje się zupełnie inaczej niż wtedy, gdy okładziny są gładkie. Sam wolę gładkie, bo one pozwalają na większą kontrolę ruchu piłeczki – zdradza Adrian Kochoń. I nie ukrywa radości, jaką sprawia mu każdy krok na drodze doskonalenia tej władzy na piłeczką, która zajęła tak ważne miejsce w jego życiu.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dostępność cyfrowa

Dostosuj preferencje użytkowania:

Wesprzyj nas

Jakiś tekst wsparcie....