Od 4 do 7 marca zawodnicy Klubu Olimpiad Specjalnych Ada z Bielska-Białej wezmą udział w Ogólnopolskich Igrzyskach OS. Spotkaliśmy się z nimi na stoku Klepki w Wiśle, gdzie trenują przez całą zimę, a szczególnie teraz, przez zawodami, w których wezmą udział narciarze: Weronika Krajewska, Anna Gaweł i Jakub Jaros, oraz w biegu na rakietach śnieżnych – Mikołaj Gaweł.
– Kiedyś nasza trenerka Jolanta Czechowicz prowadziła zawodników niepełnosprawnych w ramach grupy „Szusujmy razem”. Tam uczyli się narciarstwa m.in. Adrian Formas i Patryk Siemiński. Ta inicjatywa została jednak zawieszona i wtedy treningi zorganizowaliśmy w ramach naszego stowarzyszenia i tak powstał Klub Olimpiad Specjalnych Ada przy stowarzyszeniu Olimpiady Specjalne Beskidzkie – wspomina Piotr Siemiński, wiceprezes Ady i opiekun Klubu OS.
Na stoku w sobotni poranek pod okiem Jolanty Czechowicz odbywa się rozgrzewka i zawodnicy wraz z opiekunami ruszają w stronę wyciągu. Za chwilę pojawią się na stoku…
– Weronika reprezentowała już Polskę na Światowych Igrzyskach w Austrii i ma duże szanse, żeby również teraz zakwalifikować się do udziału w tych zawodach – ocenia Piotr Siemiński. – Wcześniej medalistą był Adrian Formas, który obecnie bardziej niż w narciarstwo angażuje się w biegi górskie. Obecnie naszym reprezentantem będzie też Kuba, który dołączył do nas przed rokiem i osiąga dobre wyniki, podobnie jak Ania Gaweł.
Treningi niepełnosprawnych narciarzy nie są łatwe, ale trenerka Jolanta Czechowicz nie ma wątpliwości, że choć na wyniki trzeba nieraz cierpliwie poczekać, często nieco dłużej, to na pewno warto to robić. – Pracujemy już ponad dziesięć lat ze sobą. Widać postępy i ta współpraca się rozwija. Cieszy zapał zawodników, choć na co dzień musimy zwracać uwagę nie tylko na systematyczne zwiększanie stopnia trudności, ale także większe niż zwykle wymagania związanych z bezpieczeństwem. Trzeba umiejętnie dobierać stok i czas prowadzenia zajęć. Ale na pewno daje to satysfakcję, przynajmniej taką samą, jak w przypadku pracy z zawodnikami pełnosprawnymi, a zwykle większą – przyznaje J. Czechowicz. – Udało nam się zdobyć sporo medali, a co ważniejsze, obyło się bez kontuzji, choć narciarstwo jest przecież dyscypliną mocno kontuzyjną bez względu na stopień umiejętności narciarza.
Widać dopingujących opiekunów, ale część rodziców, a nawet niektóre babcie, które przywiozły zawodników na trening, zakłada narty i jedzie śladami młodych narciarzy. – To, obok sukcesów naszych dzieci, drugi powód do radości, że większość opiekunów, a nieraz także rodzeństwo, dołącza do tych treningów. Właściciele wyciągu traktują nas bardzo życzliwie i opiekunowie mogą korzystać bez opłat. W ubiegłym roku wsparli nas też w organizacji regionalnych zawodów, które przygotowaliśmy w ramach eliminacji do Igrzysk Ogólnopolskich OS – podkreśla Piotr Siemiński.



























