U stóp Matyski w Radziechowach odbyły się organizowane przez stowarzyszenie Dzieci Serc im. bł. o. Michała Tomaszka po raz piętnasty – i zarazem ostatni – Wojewódzkie Wyścigi Wózków Nieprofesjonalnych oraz Osób z Dysfunkcją Narządu Ruchu.
Tu ścigać się mógł każdy, kto porusza się na co dzień na wózku. Jeśli mógł jechać samodzielnie, startował w takiej kategorii. Gdy potrzebna była pomoc, zawsze się znalazła taka osoba, która pomogła. W tej kategorii dodatkowym zadaniem było jednak doniesienie przez pomocnika monety 1-złotowej, położonej na bucie. Był to trudny warunek i pomocnicy nie mogli się zbyt gwałtownie poruszać. Emocji nie brakowało.
W drodze na Matyskę zaplanowano tradycyjny już postój przy IV stacji Golgoty Beskidów, gdzie rozgrywany był wyścig główny na 500 metrów.
Tam najpierw Jan Gołek z Brzuśnika, jeden z wiernych wolontariuszy, wpuścił przywiezione w skrzyniach gołębie. To symboliczny znak więzi z patronem stowarzyszenia, bł. o. Michałem Tomaszkiem, męczennikiem z Peru, a zarazem sąsiadem z pobliskiej Łękawicy.
Chwilę później ruszyli uczestnicy biegu głównego, żywo dopingowani przez uczestników rajdu integracyjnego „Razem Raźniej”. Wprawdzie pierwszy do mety dotarł Sebastian, ale niewiele później dojechała Marysia, a radość z pucharów była równie wielka.
– Tak się stało, że coraz trudniej nam organizować te wydarzenia. Dziś wiemy, że są niepełnosprawni, którzy na nie czekają, ale nie mogą wziąć udziału, ponieważ wokół nich nie ma nikogo, kto pomógłby im tu dotrzeć – tłumaczy ze smutkiem Jadwiga Klimonda, która przez lata czuwała nad organizacją wyścigów i wielu innych imprez integracyjnych.
I choć to już ostatni raz wózkowicze na zaproszenie Dzieci Serc ścigali się w Radziechowach u stóp Matyski, emocji i radości na mecie nie zabrakło. Były puchary, medale, a potem wspólny marsz na szczyt góry. Tam uczestnicy wyścigów otrzymali też nagrody rzeczowe: zdrowotne poduszki i karimaty.