Zaczęło się od Szczyrku bez barier, potem były Beskidy bez barier, a teraz to już Śląskie bez barier. Akcja promująca dostępność atrakcji turystycznych regionu dla osób z niepełnosprawnością, co roku się rozrasta
Każdy ma swój szczyt
Beskidy bez barier, to cykl 4 integracyjnych wyjść w góry dla osób niepełnosprawnych, ich opiekunów, członków rodzin, przyjaciół i wszystkich sympatyków naszych pięknych Beskidów. Wycieczki połączone są z wjazdem koleją gondolową na Halę Skrzyczeńską w ośrodku Szczyrk Mountain Resort.
– Już samo wjechanie tu bezpiecznie kolejką – to dla nas ogromne osiągnięcie – przyznaje pani Justyna z Rybnika, która na wyprawę wybrała się razem z siedemnastoletnim synem Filipem zmagającym się z niepełnosprawnością sprężoną, poruszającym się na wózku. – Jak się idzie pieszo, to mało kto zdaje sobie sprawę, że samo dostanie się gdzieś wyżej – może być sporym osiągnięciem dla osoby na wózku. Tutaj spokojnie wjechaliśmy gondolą, i dla nas to już olbrzymia radość i satysfakcja – przyznaje. Staramy się, na ile możemy wędrować – szukamy tras, gdzie da się dojechać wózkiem: Morskie Oko, dolina Chochołowska, Kościelisko – to mamy już „zaliczone” – wspomina z uśmiechem. W Beskidach – byliśmy też już w Wapienicy, Dolinie Czarnej Wisełki i na Równicy. – Wszędzie tam, gdzie się tylko da – tam jesteśmy. Właśnie dowiedziałam się o Dolinie Zimnika – więc pewnie i tam zajrzymy – deklaruje.
Pani Justyna pytana o dostępność atrakcji turystycznych przyznaje, że na przestrzeni kilkunastu lat sporo się zmieniło. – Obecnie nie jest problemem podjechać z wózkiem inwalidzkim pociągiem czy komunikacja miejską dostosowywane są też choćby chodniki, pojawia się też coraz więcej podjazdów w wielu instytucjach. A ludzie… – chcą pomagać – wystarczy tylko poprosić – podsumowuje.
– Dowiedziałam się od znajomych, że jest taka wyprawa i wyruszyliśmy. Bardzo nam się podoba. Jest świetna atmosfera i realna integracja – przyznaje na szlaku, pani Ewa, która na wspólną wędrówkę w ramach akcji Beskidy bez barier zdecydowała się z synem Maćkiem po raz pierwszy. – Choć po moim synu nie widać niepełnosprawności, doświadczyliśmy niestety wcześniej wykluczenia społecznego, właśnie ze względu na niepełnosprawność, więc kiedy tylko nadarzy się taka okazja, kiedy jest szansa na autentyczną integrację, gdy nikt nie ocenia na szlaku, nie porównuje – to mam łzy w oczach… to piękna inicjatywa. Gratuluję pomysłodawcom i dziękuję – podsumowuje nasza rozmówczyni.
Kolejne kilometry na szlaku dzielnie, mimo upału pokonywał również Franek. – Zmęczenie na trasie jest i to nie małe, jest dość ciepło, ale w górach jest też świetny wiatr, który nas chłodzi. Przed mami jeszcze długa trasa, ale bardzo mi się tu podoba. Fajnie jest się tak zmęczyć – woda w plecaku jest, jedzenie i coś słodkiego i można wędrować – wylicza młody uczestnik wyprawy bez barier.
Przełamywanie barier wśród rodziców i opiekunów
– Dopiero z czasem, gdy zaakceptujemy fakt, że nasze dziecko jest inne i takie już będzie, że inne będzie jego dzieciństwo, inaczej będzie wyglądać moje macierzyństwo i inne będziemy mieć wspólne cele, i że w inny sposób będziemy spędzać nasz wolny czas – dopiero wtedy, możemy pomóc sobie, naszemu dziecku i całej naszej rodzinie – przyznaje pani Ewa kolejna z uczestniczek akcji. – Tęskniłam za górami i bardzo chciałam w nie wrócić… Teraz już drugi sezon wspólnie wędrujemy i to doskonała odskocznia od niełatwej codzienności – podsumowuje mama Maćka.
– Wszystko rozpoczęło się cztery lata temu, gdy zauważyliśmy, że do Szczyrku zjeżdża sporo osób z niepełnosprawnościami. Goście pytali u nas w Informacji Turystycznej czy,
i na ile nasze Beskidy są dostępne dla osób z różnymi dysfunkcjami – wspomina Sabina Bugaj z Miejskiego Ośrodka Kultury Promocji i Informacji w Szczyrku . – Równolegle pojawiała się, obecna dziś z nami na szlaku Dominika Kasińska, która świetnie wypadła w programie Down the road i kolejny rok jest ambasadorką naszej akcji. Wspólnie postanowiliśmy organizować wyjścia w góry pod hasłem „Szczyrk bez barier”. W kolejnym roku dołączyła do nas także Marka Beskidy, a w tej edycji – Województwo Śląskie dołączyło do naszej akcji i mamy tym razem już Śląskie bez barier. Świetnie, że znaleźli się partnerzy, którzy zechcieli włączyć się – także finansowo – w tę akcję, która narodziła asie tu, u stóp Skrzycznego – podsumowuje Sabina Bugaj.
Bardzo chciałam, by pojawił się taki projekt, bo osoby z niepełnosprawnością bardzo potrzebują wyjścia na zewnątrz, okazji aby popatrzeć na świat trochę „z góry”, z innej perspektywy, aby zobaczyć piękno otaczającego nas świata i równocześnie trochę inaczej patrzyć na naszą niepełnosprawność –
Dominika Kasińska – ambasadorka akcji Śląskie bez barier, która relacjonuje wyprawy w swoich mediach społecznościowych.
Wędrujemy, rozmawiamy i integrujemy się – to jest naprawdę bardzo istotne – przyznaje. – Ważna jest aktywność fizyczna, choćby tu w górach – to wszystko wzmacnia nie tylko kondycję, ale i też doskonale wpływa na psychikę – relacjonuje. – Mieszka w Szczyrku, więc góry mam na wyciągniecie ręki, ale wiem z doświadczenia, że wędrowanie w górach wiele uczy i jest bardzo motywujące – mamy konkretny cel i zdobywamy szczyty na miarę własnych możliwości.
– Anna Kasińska – mama Dominiki przyznaje w rozmowie z nami, że wśród osób bezpośrednio dotkniętych niepełnosprawnością, wśród ich rodzin jest duża jest integracji, stworzenia zespołu – a ta przestrzeń, plener i góry – stwarza do tego idealne warunki. Jeszcze kilka lat temu brakowało w Szczyrku inicjatyw, które byłyby dedykowane osobom niepełnosprawnym.
Co dają górskie wędrówki opiekunom i rodzicom osób z niepełnosprawnością?
– Oprócz oderwania się od codzienności, ta akcja daje też poczucie przynależności do grupy – możemy też poczuć, że nie jesteśmy sami, że wiele osób jest w podobnej sytuacji – na szlaku doskonale się rozumiemy i zaprzyjaźniamy. Nawet to, że obsługa kolei wita nas z uśmiechem – to wszystko ma znaczenie – podkreśla. – Dodatkowo możemy czuć się bezpiecznie, bo są z nami profesjonalni przewodnicy – ratownicy Beskidzkiej Grupy GOPR.
Bezpieczeństwo to podstawa
– Silnik z tyłu musi być – śmieje się Ryszard Kurowski, ratownik Beskidzkiej Grupy GOPR, ale i tata Kuby, który dzięki specjalnemu, turystycznemu wózkowi i wsparciu rodziny, mógł po raz kolejny zameldować się na szczycie Skrzycznego. – Oczywiście jest wiele osób z niepełnosprawnościami, które robiły Koronę Gór Polski i wyższe góry, to kwestia samozaparcia tych osób, organizacji i pomocy im – wiadomo mają przecież swoje ograniczenia. My w ramach Beskidów bez barier staramy się choć część tych barier łamać – najistotniejsze jednak, by było bezpiecznie. – Do każdej wyprawy w góry trzeba się przygotować – sprzętowo, ale i merytorycznie – zauważa ratownik.
– Nasz projekt był inicjowany właśnie spotkaniem dotyczącym bezpieczeństwa w górach. Pierwsze spotkania były adresowane do osób z niepełnosprawnością, ale przede wszystkim do ich opiekunów, aby wiedzieli, co zrobić w sytuacji awaryjnej. Efekt: dzisiaj zapewne większość z uczestników wyprawy ma już w swoich pleckach podstawową apteczkę, a przynajmniej te leki, które na co dzień zażywają – dodaje z dumą. – Realizacja górskich marzeń osób z niepełnosprawnością wymaga współpracy całej rodziny, założyliśmy że oczywiście grupę prowadzą ratownicy, to zawsze z osobą niepełnosprawna jest ktoś z jej najbliższych – by miała poczucie bezpieczeństwa, a także po to, aby całe rodziny po prostu wyciągnąć w góry – podsumowuje.
Grzegorz Pastwa – także ratownik Beskidzkiej Grupy GOPR, niejednokrotnie brał udział w wyprawach z osobami zmagającymi się z niepełnosprawnością. – Osoby te mają olbrzymi apetyt na góry i wędrowanie – przyznaje. Kiedyś odezwała się na grupie w mediach społecznościowych dziewczyna – Ewelina z Bielska-Białej, która walczy ze stwardnieniem rozsianym i porusza się na wózku inwalidzkim. Po prostu poprosiła o pomoc, pisała wtedy bardzo chciała wyjść w góry, ale wiedziała, że przy jej chorobie, bez pomocy innych osób to będzie poza jej zasięgiem, tymczasem – udało się zorganizować już kilka wspólnych wypadów – czasem wystarczy odważyć się poprosić o pomoc – i to bywa również jedną z barier. – Myśląc jednak o wyprawie z osobą z niepełnosprawnością, która porusza się na wózku, trzeba pamiętać, że musimy brać pod uwagę miejsca, gdzie wózek przejedzie, trasę, która nie będzie też zbyt długa dla osoby na wózku. Trzeba brać pod uwagę również i takie kwestie, jak choćby schronisko z dostępem do toalety dla wózków. Tu jest jeszcze trochę do zrobienia – podsumowuje ratownik.
– Bariery… wiadomo, że więcej barier jest dla tych osób, które mają problemy z poruszaniem się. Łatwiej jest, w przypadku osób z niepełnosprawnością psychiczną – zauważa w rozmowie z nami pani Anna z Bielska-Białej, która na wyprawę wybrała się z synem Krzysztofem w wózku inwalidzkim. – Trzeba przyznać, że takie wyprawy jak ta, to również przełamywanie strachu u opiekunów. Przecież każda taka wycieczka wiąże się to z jakimś ryzykiem, nie wiemy, co się wydarzy na drodze, jak syn zareaguje, czy da radę, czy nie pojawi się atak padaczki – nigdy nie wiemy co się zdarzy. Warto jednak, pomału przełamywać takie lęki. Dębowiec, Kozia Górka – mamy już opanowany – wylicza uczestniczka wyprawy. – Samo przebywanie w lesie, powoduje pozytywne zmęczenie, a syn jest bardziej spokojny. w tym przypadku mamy jeszcze dodatkowo możliwość poznania nowych ludzi. Trzeba próbować wyjść poza swoją granicę komfortu. Jeśli nie spróbujemy, to nigdy nie dowiemy się jak wiele możemy… – polecam!
Kolejne wypady w góry zaplanowane są na soboty: 12 sierpnia, 9 września oraz 7 października. Szczegóły można znaleźć na: www.szczyrk.pl











